www.sdg.pl

POWRÓT

K U B R - Rozdział 13   

KONSULTING W ZARZĄDZANIU ZARZĄDZANIU FINANSOWYM

13.7. ZARZĄDZANIE FINANSOWE W WARUNKACH INFLACJI

W połowie lat dziewięćdziesiątych inflacja nie stanowiła poważnego problemu w żadnym z ważniejszych krajów uprzemysłowionych. W krajach Europy Zachodniej oraz Ameryce Północnej i Japonii stopa wzrostu cen producenta i cen konsumenta wynosiła poniżej 5 procent rocznie, a w takiej sytuacji inflacja może być pominięta podczas podejmowania decyzji biznesowych bez katastrofalnych konsekwencji.
Jednakże firmy, które działają w innych częściach świata, muszą potraktować inflację bardziej poważnie, szczególnie jeśli przewidują inwestycje kapitałowe w takich regionach. W wielu częściach Ameryki Łacińskiej (i krajach byłego Związku Radzieckiego) stopa eskalacji cenowej sięga hiperinflacji, a niewielu menedżerów w pełni wie, jak potraktować przewidywaną inflację w kontekście planów i budżetu.

KSIĘGOWANIE INFLACJI

Aspektem inflacji najszerzej dyskutowanym w kręgach biznesu jest jej wpływ na zgłaszane dochody. Księgowość konwencjonalna dopuszcza jedynie początkową wartość zakupu środków trwałych i zapasów, które mają być wykorzystane do obliczania dochodów przedsiębiorstwa. Kwota zysków jest w ten sposób poważnie zawyżona, jako że kalkulacja zysków nie uwzględniła uzupełniania zapasów lub uzupełniania środków trwałych w miarę ich zużycia. Na ten temat odbyła się powszechna debata dotycząca wprowadzenia nowych zasad księgowania, które pozwalałyby na „korektę inflacyjną" i prowadziły w ten sposób do generowania niższej, lecz bardziej realistycznej kwoty dochodów.

Dyskusja na temat „księgowania inflacji" koncentrowała się zwłaszcza na metodzie nanoszenia korekty. Wszystkie proponowane systemy próbują zapewnić wykorzystanie bardziej realnych wartości aktualnych aktywów w miejsce wartości początkowych (historycznych), różnią się jednak pod względem metod.

Jedno podejście, tzw. metoda „kosztów zastępczych" lub „kosztów bieżących", opiera się na konieczności ustalenia obecnej ceny rynkowej sprzętu podobnego do tego, który jest używany w firmie, i wykorzystaniu tej bieżącej ceny rynkowej jako podstawy amortyzacji.

Metoda alternatywna – „wskaźnik korekty" lub „bieżąca zdolność nabywcza" – zachowuje historyczną cenę zakupu jako podstawę kalkulacji, mnoży jednak tę cenę historyczną każdego roku przez czynnik uzyskany z wskaźnika inflacji w celu uzyskania nowej podstawy amortyzacji.

Pierwsza metoda jest zdecydowanie bardziej dokładna, ale kosztowna i kłopotliwa pod względem administracyjnym. Druga metoda daje wyniki przybliżone, jest jednak dużo łatwiejsza do zastosowania.
Do dnia dzisiejszego debata na temat „księgowania inflacji" jest bezowocna z trzech następujących powodów:

  1. księgowi nie są w stanie uzgodnić, która metoda korekty powinna być stosowana;

  2. niektórzy księgowi w ogóle nie akceptują żadnej formy korekty inflacyjnej, wierząc, że system tego typu przekształciłby księgowość w proces wysoce arbitralny i niedokładny;

  3. bardzo nieliczne władze podatkowe akceptują korektę inflacyjną do określania zobowiązań podatkowych korporacji, a do momentu zaakceptowania tego działania dla celów podatkowych nie wydaje się, aby wiele firm chciało przyjąć je jako podstawową metodę sporządzania raportów.

OPERACJE FINANSOWE W WARUNKACH INFLACJI

Udane zarządzanie w warunkach wysokiej inflacji nie jest jedynie kwestią zmiany procedur księgowania. Należy podjąć również pewne praktyczne kroki operacyjne. Konsultant może tu służyć klientowi pomocą w wielu następujących dziedzinach:

  • opracowania prognoz stopy inflacji za pomocą pierwotnej analizy na podstawie agregatów monetarnych lub za pomocą łączenia prognoz dostępnych od instytucji rządowych i finansowych;

  • inkorporacji oczekiwań inflacyjnych do procedur planowania strategicznego stosowanych w firmie;

  • modyfikacji procedur analizy inwestycji kapitałowych z systematycznym uwzględnieniem przewidywań inflacyjnych, szczególnie różnic inflacyjnych, kiedy np. spodziewany wzrost płac ma być szybszy niż wzrost cen sprzedaży;

  • przeglądu procedur zarządzania kapitałem inwestycyjnym przy uznaniu zwiększonej potrzeby przyspieszenia konwersji środków finansowych i minimalizacji bezproduktywnych bilansów gotówkowych w warunkach inflacji;

  • uznania ścisłej zależności między stopą inflacji a stopą procentową oraz przewidywania prawdopodobnych zmian stopy procentowej w planowaniu struktury kapitałowej przedsiębiorstwa;

  • uznania ścisłej zależności między stopą inflacji a zmianami wartości walut na rynkach wymiany walut, prowadzącymi do wzrostu znaczenia zarządzania walutą zagraniczną.

Mimo iż w czasie pisania tej książki stopy inflacji spadły w większości krajów Organizacji Współpracy i Rozwoju Gospodarczego, dziedzina ta wciąż pozostanie źródłem niepewności i zainteresowania w nadchodzących latach. Wielu menedżerów nadal ma trudności z logicznym myśleniem o inflacji i jej efektach i próbuje ją zignorować – z miernym skutkiem. Wymogi edukacyjne w tej dziedzinie stanowią jedno z największych współczesnych wyzwań dla konsultanta finansowego.

 

13.8. OPERACJE MIĘDZYNARODOWE I WYKORZYSTANIE ZEWNĘTRZNYCH RYNKÓW FINANSOWYCH

W przypadku gdy firma prowadzi jakiekolwiek operacje międzynarodowe, sprzedając swoje produkty i usługi zagranicą czy też kupując część swoich materiałów od zagranicznych dostawców, pojawia się sporo istotnych dodatkowych komplikacji. Wiele kwestii z tego wynikających nie jest znanych menedżerom korporacyjnym. Dziedzina finansów międzynarodowych jest więc otwarta dla doświadczonych konsultantów.

Najistotniejsze kwestie pojawiające się w tej dziedzinie można podzielić na trzy grupy:

  • określanie ryzyka kursu walutowego;

  • techniki i decyzje zabezpieczające;

  • wykorzystanie zewnętrznej gotówki i rynków kapitałowych.

OKREŚLENIE RYZYKA KURSU WALUTOWEGO

Bardzo niewiele firm prowadzących działalność międzynarodową może wystawiać faktury na swoje produkty oraz nabywać importowane dobra całkowicie za własną walutę krajową. W momencie wystawienia faktury na sprzedaż w obcej walucie lub decyzji firmy o zakupie przedmiotów wycenionych w obcej walucie firma ponosi ryzyko związane z kursem walutowym. Wiele firm nie jest w stanie określić zasięgu wpływów tego ryzyka i jest to kolejna okazja dla konsultanta do udzielenia pomocy. Brak zrozumienia w przypadku większości firm wynika z faktu, że istnieją trzy różne rodzaje ryzyka kursu walutowego. Konsultant musi zrozumieć je wszystkie i umieć pomóc klientowi w rozpoznaniu ich, określeniu stopnia ich ważności i podjęciu właściwej decyzji w ich kwestii.

Wiele międzynarodowych firm, przede wszystkim tych, których centrale znajdują się na terenie Stanów Zjednoczonych, naraża się na ryzyko przeliczania: jest to ryzyko zysku lub straty w momencie, kiedy aktywa, zobowiązania lub dochody oddziału firmy są przeliczane z waluty zagranicznej, w której prowadzone są księgi rachunkowe oddziału, na walutę rodzimą (dolary amerykańskie). Straty te są „realne", jako że wpływają one na ogólne księgowane zyski i straty firmy-matki lub na podatek dochodowy. Z innego punktu widzenia są one jednak „nierealne", jako że mają źródło w konkretnej konwencji księgowania, a zmiana podstawy księgowania na inną może zmienić przeliczanie „strat" w przeliczanie „zysków". Konsultant musi znać się na zasadach obowiązujących obecnie w systemie podatkowym kraju klienta oraz na stopniu swobody dopuszczanym przez te zasady. W przypadkach gdy regulacje nie pozostawiają żadnej swobody manewru, konieczne może okazać się poradzenie klientowi zmiany wartości nominalnej waluty jego zobowiązań w celu zminimalizowania ryzyka przeliczania.

Ryzyko transakcji jest prostsze do zrozumienia i dotyka wszystkich firm, które prowadzą międzynarodową działalność handlową. Jeżeli firma decyduje się na przeprowadzenie transakcji – sprzedaży lub kupna, której wartość nominalna określana jest w obcej walucie – istnieje ryzyko zysku lub straty, jeżeli wartość tej waluty ulegnie zmianie w stosunku do waluty rodzimej danej firmy. Jeżeli szwajcarska firma dostarcza farmaceutyki dla brytyjskiego kupca, udzielając kredytu na 90 dni i wystawiając fakturę w funtach szterlingach, poniesie ona stratę, gdy wartość funta spadnie w stosunku do franka szwajcarskiego w ciągu tych 90 dni: sprzedający otrzyma jedynie uzgodnioną kwotę w funtach, a za funty te będzie wtedy można kupić mniej franków. Przepływ środków pieniężnych w walucie rodzimej eksportera zostaje zredukowany, a strata w tym przypadku jest realna. Konsultant nie musi prawdopodobnie zajmować się tym typem ryzyka: większość firm zdaje sobie sprawę z ryzyka kursu walutowego i jego wpływu na transakcje międzynarodowe.

Trzeci rodzaj ryzyka, określany jako ryzyko ekonomiczne, jest dużo bardziej skomplikowany. Dotyczy on ryzyka kursu walutowego w odniesieniu do ogólnej długoterminowej rentowności firmy, a nie jedynie ryzyka jej bieżących transakcji. Załóżmy na przykład, że szwajcarski eksporter sprzedaje zegarki dystrybutorowi w Stanach Zjednoczonych i że wartość dolara w stosunku do franka szwajcarskiego gwałtownie spada. Natychmiastowym efektem będzie zanotowana strata, jeżeli nie dokonano jeszcze płatności za fakturę wystawioną w dolarach na ostatni transport zegarków. Efekt długoterminowy jest dużo poważniejszy: producent szwajcarski musi podjąć decyzję albo o utrzymaniu tej samej ceny w dolarach, co będzie oznaczać mniej franków za każdy sprzedany zegarek, lub zdecydować się utrzymać stałą cenę w frankach szwajcarskich, co oznacza podniesienie ceny sprzedaży w dolarach, prawdopodobnie straty w sprzedaży i udziale w rynku oraz oddanie klienta konkurencji z Japonii i innych tańszych krajów. Istnieje tu jasna potrzeba porady profesjonalnej.

Wydaje się dziwne, kiedy przypomnimy sobie, że podczas przygotowywania wcześniejszych edycji tej książki rozmiar rynku walutowego nie był znany. Najlepsze szacunki sugerowały, że całość transakcji na rynkach wymiany walutowej sięga prawdopodobnie 200 miliardów dolarów na dzień roboczy. Pierwszy systematyczny pomiar rynku (dokonany przez Bank Rozliczeń Międzynarodowych) został przeprowadzony w roku 1989, a jego wyniki opublikowano w 1990. Wskazywał on na rozmiar transakcji w wysokości 650 miliardów dolarów dziennie. Do roku 1993 rynek ten zwiększył się jeszcze, dochodząc do 1 biliona dolarów dziennie. Te zdumiewające liczby oznaczają, że całość transakcji walutowych w ciągu roku stanowi w tej chwili dziesięciokrotność rozmiarów ogólnego światowego handlu produktami i usługami. Powstaje pytanie, czy centralne banki światowe – nawet współpracując ze sobą – są w stanie skutecznie kontrolować te rynki.

Waga zrozumienia ryzyka kursu walutowego i umiejętności zarządzania nim stała się jeszcze bardziej jasna we wrześniu 1992. Podczas poprzednich 18 miesięcy pojawiało się coraz więcej powodów ku temu, aby uwierzyć, że przynajmniej w Europie Zachodniej zmienność kursu walutowego można przestać brać pod uwagę: portugalskie escudo i funt dołączyły do Europejskiego Systemu Monetarnego, a korona szwedzka i marka fińska zostały przyłączone do ECU. Wydawało się, że zarówno aktualni, jak i przyszli członkowie Wspólnoty Europejskiej zmierzają gwałtownie w stronę unifikacji waluty. Wydawało się, że potrzeba zarządzania walutą straci znaczenie.

Fala spekulacji wywołana przez duńskie referendum dramatycznie zmieniła naturę rynków walutowych. W ciągu kilku dni lir i funt odeszły z ERM, peseta hiszpańska została zdewaluowana wewnątrz mechanizmu, korona szwedzka i marka fińska odłączyły się od ECU, a frank francuski zaczął spadać. Chwiejność rynku walutowego utrzymywała się przez ponad rok. Lekcja była jasna. Rynek walut jest nieprzewidywalny, a jego rozmiary uniemożliwiają skutecznie zarządzanie. Firmy nie mogą więc sobie pozwolić na ignorancję lub niewiedzę w stosunku do wpływu kursu walutowego na ich działalność.

TECHNIKI I DECYZJE ZABEZPIECZAJĄCE

Jeżeli udało się ustalić ryzyko kursu walutowego, następnym krokiem jest podjęcie decyzji, w jaki sposób się przed tym ryzykiem zabezpieczyć? Wiele firm zwraca się o poradę do swoich banków komercyjnych. Menedżer lokalnego banku nie ma jednak doświadczenia w zarządzaniu wymianą walut ani też nie przeszedł odpowiednich szkoleń w tej dziedzinie. Dlatego jego porady będą zwykle bardzo konserwatywne. Wielu bankowców powie swoim klientom: „Pana firma zajmuje się wytwarzaniem i sprzedawaniem produktów, a nie spekulowaniem na rynku wymiany walutowej. Dlatego powinien pan ograniczyć ryzyko kursu walutowego, sprzedając lub kupując obcą walutę na rynku terminowym."

Każdy konsultant pracujący w tej dziedzinie powinien zdać sobie sprawę, że jest to niezwykle uproszczona odpowiedź na bardzo skomplikowany problem. Polityka stosowania 100 procent zahamowania poprzez transakcje na rynku terminowym opiera się co prawda na znanym kursie walutowym, jednak nie jest to koniecznie kurs korzystny. Korzystanie z rynku terminowego może w zasadzie być traktowane jako spekulacja lub utrzymywanie ryzyka kursu walutowego: obie polityki w końcu doprowadzą do zysku lub straty, zależnie od relacji między ceną w transakcji terminowej a ceną loco w dniu realizacji transakcji. Należy wystrzegać się podręczników oferujących nonsensowne formuły, które rzekomo pozwalają skalkulować „koszty" zabezpieczenia w momencie dokonywania transakcji: koszt może być obliczony jedynie retrospektywnie w momencie, kiedy znana jest już końcowa cena loco.

Najistotniejszą usługą, jaką konsultant może oferować w tej dziedzinie, jest pokazanie klientowi, że nie istnieją żadne proste złote zasady czy magiczne formuły, a operacje wymiany walutowej wymagają systematycznych analiz i procesów decyzyjnych. Należy przedsięwziąć następujące kroki:

  1. Określić ogólne ryzyko kursu walutowego i rozróżnić jego rodzaje zgodnie z powyższym opisem.

  2. Ocenić te wpływy w świetle najlepszych osiągalnych prognoz i oczekiwań dotyczących wahań ceny walut oraz zadecydować, czy istnieją jeszcze wpływy mogące doprowadzić do strat. Jeżeli tak, należy rozważyć techniki zabezpieczające. Dla większości firm najbardziej praktycznym rozwiązaniem będzie hamowanie wpływu na bieżąco.

  3. Rozważyć możliwość zabezpieczenia wpływów środkami operacyjnymi, a nie finansowymi. Firma, która regularnie eksportuje produkty do Włoch i wystawia na tę sprzedaż faktury w lirach, może zahamować ten wpływ poprzez zakupienie niektórych surowców u włoskich dostawców. Inną metodą, szczególnie pożyteczną dla dużych międzynarodowych firm o wysokim poziomie transakcji wewnątrzgrupowych, jest „wyprzedzanie i opóźnianie": zamierzone przyspieszanie niektórych płatności i opóźnianie innych w celu wyciągnięcia korzyści z oczekiwanych wahań kursu walutowego.

  4. Zastanowić się, czy można wykorzystać jakąś formę operacji finansowej, jeśli zabezpieczenie operacyjne nie jest możliwe. Pojawi się wówczas pytanie, czy ryzyko jest aż tak poważne, że wymaga 100 procent zahamowania czy dopuszczalne jest częściowe zabezpieczenie. Usługi specjalistyczne dostarczające prognoz kursu walutowego są zwykle w stanie udzielić porady również w tej kwestii.

  5. Uzyskać od banku najlepszy możliwy kurs dla „terminowej" transakcji i porównać go z oczekiwaniami zarządu odnośnie do kwestii, co stanie się z ceną loco. Firma brytyjska na przykład nie ma pokrycia w frankach francuskich i potrwa to jeszcze 90 dni. Kurs kasowy ma wynosić na przykład 1 funt = 7,80 franków francuskich, a bank szacuje kurs z dziewięćdziesięciodniowym wyprzedzeniem na 1 funt = 8,20 franków francuskich. Pytanie nie brzmi teraz, czy frank francuski spadnie, ale czy cena loco za 90 dni spadnie poniżej 8,20. Jeżeli cena ta ma spaść, wtedy należy zahamować wpływ transakcji. Jeżeli cena ma spaść, ale jedynie do powiedzmy 8,10, wtedy taniej będzie nie hamować wpływu transakcji.

  6. Skorzystać z możliwości, jakie stwarzają rynki pieniężne. Konsultant zorientuje się, że wiele przedsiębiorstw klienta, łącznie z firmami, które regularnie wykorzystują rynek terminowy dla celów zabezpieczania i uważają się za wyspecjalizowane w tej dziedzinie, nie zdaje sobie sprawy z możliwości osiągnięcia tych samych rezultatów na rynkach pieniężnych. Na przykład firma, która mieści się w Szwajcarii, ale regularnie sprzedaje do Wielkiej Brytanii i wystawia faktury w funtach szterlingach, równie regularnie będzie podlegać „długim" wpływom funta. Zamiast zabezpieczać takie wpływy poprzez terminowe sprzedawanie funtów, firma mogłaby pożyczyć funty na londyńskim rynku pieniężnym, kupić za nie franki szwajcarskie i wykorzystać te franki na użytek kapitału inwestycyjnego. Pożyczka funtów tworzy zobowiązania w szterlingach, które kompensują długą pozycję szterlinga wynikającą z eksportu. Konsultant powinien nauczyć klienta porównywać koszty takiej operacji i konwencjonalnego zabezpieczania i wyjaśnić, że wygenerowana lokalna waluta (w tym przypadku franki szwajcarskie) może być wykorzystana do spłacenia istniejącego debetu lub kredytu linii, a oszczędności z odsetek mogą okazać się wystarczające, aby uczynić z tego długoterminową formę zabezpieczania.

  7. Skorzystać z opcji walutowej. Od roku 1982 obserwowano rozwój innego podejścia do zabezpieczania kursu walutowego w formie opcji walutowej. Aktywny handel opcjami walutowymi rozpoczął się na giełdzie w Filadelfii i staje się coraz bardziej popularny. Inne giełdy (Chicago, Londyn) oferują podobne możliwości, a ważniejsze banki sprzedają tego typu opcje na zasadach dostosowanych do potrzeb klienta. Opcja różni się zasadniczo od wszystkich innych form zabezpieczania, ponieważ jej wykorzystanie jest rzeczywiście „opcjonalne": prawo do kupowania i sprzedawania waluty za ustaloną cenę, jeżeli posiadacz opcji tak zdecyduje. Nie ma obowiązku realizacji opcji, jeżeli nie jest to korzystne. Podejście to umożliwia ochronę przed gwałtownymi niekorzystnymi wahaniami kursu, łącznie z szansą wygenerowania zysku, jeżeli wahania następują w dobrym kierunku. Wycena opcji jest sprawą bardzo skomplikowaną, a konkretne rynki mają w tej kwestii swoje własne procedury i żargon.

  8. Skorzystać z innych dodatkowych instrumentów. Sama forma opcji nie jest zbyt zrozumiała dla wielu dyrektorów finansowych, którzy uważają, że jest to egzotyczne narzędzie przydatne jedynie dla „zwariowanych naukowców" z wysokimi stopniami naukowymi w dziedzinie matematyki. Jest to podejście o tyle niefortunne, że opcja podstawowa jest obecnie uzupełniana bardziej specjalistycznymi pochodnymi, takimi jak „podwójna opcja", opcja „średniego kursu", opcja „eksplodująca" lub opcja „złożona".

Brak miejsca nie pozwala nam na analizę wszystkich tych nowych instrumentów; opiszemy jeden z nich, aby zademonstrować szczególne cechy, jakie oferuje. Wiele firm zajmuje się regularnym eksportowaniem swoich produktów do zagranicznych kupców. Na przykład brytyjska firma eksportuje miesięczne kontyngenty do kupca w Niemczech i wystawia faktury w markach niemieckich. Kurs wymiany funta i marki waha się. W miesiącach kiedy marka jest silna, firma generuje dodatkowy zysk w funtach, a w miesiącach kiedy pozycja funta umacnia się w stosunku do marki, firma traci. Lecz ogólny zysk firmy na koniec roku nie będzie zależał od kursu walutowego w żadnym konkretnym momencie, ale od przeciętnego kursu wymiany marki i funta w ciągu roku. Opracowanie formy opcji walutowej na podstawie średniego kursu pozwala firmie zabezpieczyć realne wpływy kursu; w porównaniu z wariantem zabezpieczania opcjami każdej pojedynczej dostawy oszczędność wynosi około 40 procent.
Tutaj po raz kolejny pojawia się okazja dla konsultanta. Klient potrzebuje zapewnienia, że opcje i inne najnowsze pochodne instrumenty finansowe są zarówno właściwe (nawet dla małych firm), jak i dostępne. Ale nawet jeśli klient przyjmie do wiadomości pożytek płynący z tego typu technik, tempo rozwoju jest tak wysokie, że będzie miał trudności z rozumieniem tych zagadnień na bieżąco. Istnieje tu potrzeba stałej pomocy ze strony konsultanta.

WYKORZYSTANIE ZEWNĘTRZNYCH PIENIĘDZY I RYNKÓW KAPITAŁOWYCH

Mniejsze firmy w sposób naturalny szukają banków komercyjnych w ich własnych krajach jako źródła funduszy zewnętrznych. W miarę rozwoju tych firm pojawia się możliwość wykorzystania zewnętrznych rynków finansowych. Zarząd korporacji początkowo będzie dysponował niewielką wiedzę na temat tego typu rynków i prawdopodobnie będzie uważał je za coś abstrakcyjnego, może niebezpiecznego i dostępnego tylko dla międzynarodowych gigantów. Jest to kolejna dziedzina, w której rola konsultanta ograniczy się początkowo do edukacji.

Konsultant powinien zwrócić uwagę klienta, że istnieje wiele międzynarodowych rynków finansowych: rynek eurowaluty (nazywany czasami rynkiem eurodolara, mimo że segment dolarowy jest tylko jego częścią), rynek euroobligacji i kilka „rynków obligacji zagranicznych" w różnych centrach finansowych, szczególnie w Nowym Jorku, Londynie, w Szwajcarii i Niemczech oraz Tokio. Rynki obligacji międzynarodowych przeznaczone są przede wszystkim dla „wysokiej jakości" pożyczkobiorców, więc firma relatywnie mała może mieć problemy z dostępem. Jednakże rynki eurowaluty, mimo ich możliwości udzielenia pojedynczej pożyczki na transakcję w wysokości 5 miliardów dolarów lub więcej na podstawie „syndykatu", są otwarte dla firm średnich rozmiarów jako źródło pożyczek i jako sposób tymczasowej inwestycji dla gotówki korporacyjnej, która będzie później potrzebna na użytek kapitału inwestycyjnego.

Zarząd korporacji będzie zapewne zdziwiony, że banki operujące na eurorynku mogą często płacić wyższe odsetki od zdeponowanych funduszy niż banki lokalne, a jednocześnie, że odsetki od udzielanych pożyczek są niższe. Konsultant wyjaśni, że jest to całkowicie logiczny rezultat faktu, iż struktura kosztów eurobanków różni się zasadniczo od struktury kosztów banków lokalnych, a najistotniejsza różnica polega na braku wymogu rezerw dla depozytów. Niższe koszty operacyjne pozwalają eurobankom pracować na mniejszym „zakresie" między kosztami pożyczania i udzielania pożyczek, niż dzieje się to w przypadku banków lokalnych, a ich klienci czerpią z tego odpowiednie korzyści.

Niemniej jednak jest to dziedzina bardzo złożona, a konsultant będzie musiał zapoznać klienta z ogromną liczbą nowych terminów i procedur. W przypadku pożyczek eurowaluty dosłownie wszystkie pożyczki mają „kurs płynny", a stopy procentowe nie są stałe, ale oparte na stopie podstawowej takiej, jak na przykład LIBOR (londyńska międzybankowa stopa procentowa od pożyczek i wkładów krótkoterminowych) będącej hurtowym kosztem pieniądza na rynku międzybankowym. Procedury ustalania „waluty" spłaty są skomplikowane i mogą wpłynąć na ogólne koszty oprocentowania. I w końcu, mimo że większość instytucji finansowych działających na tych rynkach cechuje najwyższa jakość, kilka z nich jest nieco gorszych. Konsultant musi się wiele w tej dziedzinie nauczyć. Dla jego usług profesjonalnych może stać się to bardzo rozwojową dziedziną, jeżeli tylko zdobędzie wiedzę na temat owych fascynujących rynków.

 
 

adres do korespondencji: SDG, 02-794 Warszawa 141. skr.poczt. 36, Krzysztof Grzybowski, tel. 0509 382 481
adres do przelewów: 00-113 Warszawa, ul. Emilii Plater 28 , , e-mail: sdg@sdg.com.pl

Design (c) Studio TN

Copyright (c) 2003 SDG